Wielu ludzi wspomina lata spędzone na uczelni jako najlepszy okres ich życia. Jest to czas hucznych imprez, weekendów w górach, ale też ostrej nauki. Często dopiero wtedy zastanawiamy się nad swoją ścieżką życiową i staramy się powoli dążyć do celu. Warto jednak dobrze zapamiętać ten okres, bo tak jak wszystko w naszym życiu – nie powtórzy się. Imprezy, wykłady, praktyki, wymiany… podczas tak intensywnego życia studenckiego nietrudno o problemy. Nie oszukujmy się, budżet większości studentów nie jest zbyt wysoki. Dlatego dobrze jest zaopatrzyć się w odpowiednie ubezpieczenie studenta, aby w razie nieszczęśliwego wypadku nie stracić całych oszczędności (albo co gorsza, zadłużyć się!) na kosztowne leczenie. Możesz je kupić na stronie www.bezpieczny.pl używając Kodu Opiekuna 02052, który przyniesie Ci 10% rabatu.
Po co mi ubezpieczenie studenta?

Ponieważ zabezpiecza ono przed następstwami nieszczęśliwych wypadków (NNW). Zwraca koszty pobytu w szpitalu w wyniku NNW, koszty leczenia i rehabilitacji jak i gwarantuje odszkodowanie w przypadku uszczerbku na zdrowiu lub uszkodzenia ciała. Jeden z moich klientów, Pan Tomek, był na wymianie w Toronto. Niestety, podczas swojego pobytu na imprezie złamał lewą rękę w przedramieniu. Leczenie w Kanadzie jest droższe niż w Polsce, jednak dzięki posiadanemu ubezpieczeniu studenta Pan Tomek nie zapłacił ani centa z własnej kieszeni. Polisa uchroniła go przed długami, a także pozwoliła zachować dobre wspomnienia z wyjazdu mimo tego tragicznego zdarzenia. Mój inny klient, Pan Adam, spędził dwa miesiące w szpitalu w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przez cały ten okres nie mógł uczęszczać na zajęcia co przysporzyło mu sporych zaległości. Ubezpieczenie studenta zapewniło mu odszkodowanie w wysokości 10.800 złotych.
Warto również rozszerzyć swoje ubezpieczenie studenta o odpowiedzialność cywilną (OC), czyli zabezpieczenie w przypadku gdy my wyrządzimy komuś krzywdę. To od kilku do kilkunastu złotych, a daje bardzo konkretną ochronę. Pani Agnieszka śpiesząc się na uczelnię potknęła się i przewróciła na innego przechodnia. Ten upadł głową na chodnik i doznał złamania kości czaszki oraz wstrząśnienia mózgu. Pani Agnieszka nie rozszerzyła jednak swojego ubezpieczenia studenta o OC i musiała zapłacić z własnej kieszeni… to znaczy z kieszeni rodziców, bo sama nie posiadała wystarczających środków.
No dobrze, ale przecież mam ubezpieczenie studenta na uczelni…
Jeżeli wybrałeś ubezpieczenie studenta na uczelni to świetnie, ponieważ masz już ochronę. Musisz jednak pamiętać, że z ubezpieczeniami na uczelni jest podobny problem co z ubezpieczeniami szkolnymi. Płacisz jednorazową składkę, która zwykle jest niska i prawdopodobnie nawet nie znasz szczegółów oferty. Niska składka wynika niestety z niskiej sumy ubezpieczenia studenta, które wynosi przeważnie od 5.000 do maksymalnie 20.000 złotych. Jeden procent ubezpieczenia może zatem wynosić od 50 do 200 złotych, więc możliwa jest sytuacja, gdzie dostaniemy pięćdziesiąt złotych np. za utracenie zęba. Cóż, jest to kwota co najmniej niezadowalająca. Jeżeli już ubezpieczasz się na uczelni, to powinieneś sprawdzić wszystkie szczegóły dotyczące Twojego ubezpieczenia studenta. Panie w dziekanacie mają obowiązek udzielić Ci wszystkich informacji na ten temat. Niestety, uczelnia często dostaje procent ze składki, którą wpłacasz na ubezpieczenie studenta. To ten procent jest przeważnie motywacją do wyboru konkretnej oferty przez uczelnię, a nie to czy oferta będzie korzystna dla studentów.
Więc gdzie kupić ubezpieczenie studenta?
Najlepiej wykupić ubezpieczenie studenta indywidualnie – u agenta ubezpieczeniowego lub online. Wtedy sami dobieramy zadowalającą nas ofertę i decydujemy czy rozszerzyć polisę o odpowiedzialność cywilną. Jednym z miejsc gdzie można kupić ubezpieczenie studenta jest strona Bezpieczny.pl. Jeżeli użyjesz Kodu Opiekuna 02052 to dostaniesz 10% rabatu. Kod jest wielorazowego użytku, więc możesz użyć go tyle razy ile chcesz i działa on również przy ubezpieczeniach dzieci jak i ubezpieczeniach turystycznych.